To chyba nie jest tak, że czas leczy rany. To nie jest lekarstwo na to, że będzie lepiej. Nie ma lekarstwa. Trzeba z tym żyć, o to w tym chodzi. Im dłużej jesteśmy w tym stanie i tkwimy w nicości tym bardziej się do tego przyzwyczajamy. Żyjemy w naszej rzeczywistości, która z dnia na dzień nie staje się bajką. Wstajemy, wiemy jak każdy z naszych dni będzie wyglądać. Nie robimy nic ponad to.
Czasem może to i lepiej. Mamy dach nad głową, więc co więcej nam jest potrzebne? No właśnie. Potrzebne do życia czy do bycia szczęśliwym? To są dwie różne rzeczy, dwa różne podejścia i dwa różne stany. Wszystko zależy od nas, jak pokierujemy nasze życie i jak dalej wszystko się ułoży. A nie ma drogi na skróty. Nie ma nawet drogi powrotnej. O to też chodzi. Konsekwencje- to może być nasz lek na śmierć. Paradoksalnie łączy się to z czasem, który w wyniku nas po prostu zabija.
Czyli doszliśmy do odpowiedzi na pytanie kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Jest to satysfakcjonujące? Wcale. Nie wiem jak w Waszym odczuciu. Istnieje jeszcze coś takiego jak nasze decyzje. Jeśli są nasze to skąd konsekwencje? Prosty przykład. Skok z klifu do wody jest moją decyzją. Byłam szczęśliwa to robiąc, ale co gdyby coś się stało? Nauczka do końca życia. Nie inaczej. Dlatego o to chodzi w tej całej całości. To, co robimy nie może być niebezpieczne, bo mamy do przeżycia całe życie w naszym ciele i sami ze sobą.
Co z życiem, które wiecznie rzuca nam kłody pod nogi? Ludzie mówią- karma wraca. A jak jest naprawdę? Na wiele rzeczy nie zasługujemy. Złych czy gorszych. Dzieci, które rodzą się chore- są karmą dla rodziców? Nie wydaje mi się. Są ludzie o złotych sercach i smutnych historiach, a dalej o złotych sercach. Nie traktują chwilowych niepowodzeń jako życiową porażkę w odpowiedzi na swoje zachowanie.
Biorą życie w swoje ręce, cieszą się chwilą i w każdym drobiazgu odnajdują szczęście.

W życiu każdego z nas w pewnym momencie pojawia się uczucie pustki. Ono nie znika. Chodzi za nami jak cień, chcąc raz za razem nas dopaść. I nie ma wtedy nic. Ratunku. Powrotu. Szczęścia czy smutku. Jest tylko pustka.


Dokąd idziesz?
Zmierzasz drogą?
Pędzisz sam, dawno zgubiony.
Zapomniany świat.
Bez nadziei, pośród wspomnień dusz.
Idziesz prosto, biegniesz tam.
Wartość Twoja jest przegrana. Oddech zgasł.
Myślisz sobie, będzie dobrze.

Ale to nie tak.

TheDiize .11.18

Co ze mną? Dobre pytanie. Tyle rzeczy sobie założyłam w jednym z wpisów i miałam się tego trzymać. Właśnie przeglądam te rzeczy i stwierdzam, że nie jest najgorzej. Zobaczcie sami:

#1 Blogger- zrealizowane, na obecnym blogu przeszłość nie miesza się z teraźniejszością. Jest chronologicznie, prosto i tak jak powinno być.
#2 Poradniki- powstały na razie dwa. Odnośne ubioru- jeden post i moja perełka:
http://thediize.pl/poradniki/mozesz-wszystko/ post, który wiele dla mnie znaczy, a dla Was może być genialnym rozwiązaniem na zawsze piękne zdjęcia.
#3 Motywacja- tutaj trochę kategoria się rozjeżdża ponieważ mam wrażenie, że ciągle robię demotywację. Chciałabym to zmienić, ale do tego potrzebna jest zmiana życia i tego, co mam w głowie.
#4 Ja- piszę dla siebie. I wiecie co? Są o wiele lepsze wyniki wchodzenia na bloga. Nie przejmuję się, co ktoś pomyśli, gdy coś napiszę. Piszę to, co chcę. Robię to szczerze iii każdego dnia ktoś z Was tu zagląda. Za co serdecznie dziękuję. Kiedyś były puste dni, gdy nie dodawałam postów, ruch był niezauważalny. Teraz już tak nie ma. To znaczy, że wróciłam na dobre.
#5 Samodyscyplina i samorealizacja- SYSTEMATYCZNOŚĆ! Upsss. Nadrabiam, ale wiecie… to wynika z faktu, że piszę pracę licencjacką, pracuję. Jakoś ogarniam sobie życie i często mam wenę, a brak czasu, żeby coś dokończyć, wstawić i dodać. Tak samo wygląda to w przypadku postów, które mam zamiar dodać. Są to opowiadania, ale nieskończone. Musiałabym do nich wrócić, żeby chociaż samej sobie przypomnieć, co autorka, czyli ja miała na myśli.
#6 Internet- zakładka kontakt, została zmieniona na „O mnie” myślę, że to mały krok dla Was, ale wielki krok dla mojej przyszłości- (akurat). Napisałam tam kilka słów- skromnie o mnie.
#7 Bądź swoją siłą (P.S. Każdego dnia)- 365 szans, po jednej na każdy dzień. Koniec z nic nie robieniem!

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *