Są takie książki, od których nie możemy się oderwać. Są takie, które wprowadzają nas do innego świata. To książki mogą sprawić, że będziemy lepszymi ludźmi. To one pogłębiają nasze słownictwo i  mogą nam dawać nadzieję na przyszłość. Trafiła do mnie książka Daniela Lachendro pt. „Artystka” i muszę przyznać, że to najgorsza książka jaką miałam okazję czytać. Dosłownie musiałam przez nią przebrnąć, co było istną torturą.

Artystka

Artystka- okładka i tytuł

Okładka jest bardzo ładna, chociaż czy pasuje do książki? Mężczyzna wygląda na 30 lat, ma zmartwioną minę, jakby usłyszał sekret od kobiety, którą widzimy obok. Jest zamglona, więc ciężko ją opisać. Wiadomo tylko, że wyjawia swój sekret. Niestety historia opisana w książce  jest zupełnie inna.
Tytuł jest dość ciekawy. Spodziewamy się, że Alice wypędzi z niego mrok, właśnie przez sztukę, ale nie o to chodzi. Właściwie to nie znalazłam powiązania, ale tytuł sam w sobie jest dobry.

Historia

Nawet nie wiem jak to opisać… Raul lubi seks z Alice. Alice lubi seks z Raulem. Ona go kocha. On kocha ją. Ona ucieka do Tajlandii bo myśli, że on jej nie kocha. Jakby nie mogli porozmawiać. To nawet nie jest dramatyczna scena. Można przy niej dosłownie wybuchnąć śmiechem. No i jak ona ucieka, a on w swoim małym umyśle przetwarza to, co się stało to uświadamia sobie, że on też ją kocha, ale jest za późno. Dlatego tydzień później wyznaje miłość swojej szefowej, z którą też lubi seks. A ona lubi seks z nim.
Przepraszam Was za ten język, ale tego nie da się opisać inaczej. Książka jest naprawdę nijaka.

Bohaterowie

Głównym bohaterem jest Raul, który uprawia dużo seksu ze swoją sąsiadką Alice. Miał trudne dzieciństwo, jest wybuchowy. I wiecie co jest najgorsze? W ogóle go nie poznajemy. Jest jak duch w książce. Popieprzy, pokrzyczy i nie jesteśmy w stanie go zrozumieć. Ma 22 lata (czyli jest moim rówieśnikiem), a ja bym mu dała maksymalnie 16. Nie wiem nawet jak wygląda.

Jego sąsiadka Alice jest kimś w rodzaju jego osobistej prostytutki, ale nie robi tego za pieniądze. W ogóle nie rozmawiają, ale ona ucieka do Tajlandii bo on jej nie kocha. Aha. I nie mogła mu tego powiedzieć? Dziewczyna ma 21 lat i nie potrafi sklecić nawet jednego prostego zdania. Wszystkie dialogi według mnie są pisane jakby przemawiał do nas mistrz Yoda, z tą tylko różnicą, że tutaj co drugie słowo to bluźnierstwo. Nie wiedziałam nawet, że można mieć tak niski zasób słownictwa i wydać książkę.

W tej historii jest jeszcze kumpel Luis. I tutaj znowu. Nie wiem ile lat ma autor, bo według mnie napisał pod przykrywką, ale jeśli to przeczyta, to chciałam tylko mu powiedzieć, że mężczyźni, chłopcy czy kumple nie mówią do siebie w ten sposób. Nie wyzywają się w każdym zdaniu. Nawet Ci, którzy mają związek z przestępczością, czy są „źli”. Po prostu tak się nie mówi.

W połowie książki, po stracie Alice, pojawia się Victoria- to właśnie ta jego szefowa. I zaczynają uprawiać seks, a po jego okresie próbnym on już ją kocha. Czyli po tygodniu, kiedy wyjechała Alice.
Niesamowite.

Język

Po książce „50 twarzy Greya” opisywane sceny seksu nikogo już nie powinny dziwić, może kogoś gorszą, mniejsza, ja się nie będę tutaj niczego czepiać. Nie o tym chciałam. To jak bohaterowie ze sobą rozmawiają… nie wiem czy autor miał na celu stworzenie bezmózgich postaci,  jeśli tak to mu się udało. Czy był jakiś inny powód tak miernego języka? Z chęcią go poznam. Czytając tak napisaną książkę ma się ochotę wyciągnąć słownik języka polskiego i zacząć go po prostu czytać. Nie chodzi mi o błędy, bo żadnego nie znalazłam, ale chodzi mi o samo skonstruowanie zdań. Aż brak mi słów.

Pozytywy?

Jedyną z rzeczy, która mi się spodobała jest list Alice, który zostawiła dla Raula po swoim wyjeździe. Autor jednak potrafi ładnie pisać o uczuciach. Wtedy poznajemy Alice z zupełnie nowej strony, patrzymy na jej historię z nowej perspektywy, która i tak nic nie zmienia, bo wyjechała. Ma 21 lat, a nie potrafi powiedzieć, co czuje? I ma sobie poradzić w Tajlandii?! Nie będę jej bardziej obrażać.

Motto książki “Artystka”

Na samej górze książki jest napis „Tylko miłość wyzwoli cię od mroku, który w sobie nosisz” i tutaj odnosząc się do książki… to tylko jej ostatnia strona ma jakiś sens, ale tego Wam opisać nie mogę ponieważ zdradzę zakończenie.

Dla kogo jest książka “Artystka”?

Każdy ma prawo do swojego zdania. Ja mam takie zdanie na temat książki- Artystka. Chciałam znaleźć więcej plusów, ale nie potrafię, ponieważ ich nie ma. Szukałam ich czytając, szukałam po tym jak ją przeczytałam i nie mam. Opis z tyłu książki, naprawdę zapowiada, że będzie fajna, ale historia w środku nie skłania do przemyśleń. Nie pokazuje jak piękna jest miłość, jak ważne jest wsparcie drugiego człowieka w naszym życiu. Historia naprawdę miała bardzo duży potencjał, a skończyło się na… niczym.

Moje recenzje: http://thediize.pl/category/recenzje/
Storna wydawnictwa książki: https://novaeres.pl/

6 komentarzy

Możliwość komentowania została wyłączona.