Niektóre książki zasługują bardziej niż inne na to, żeby stać na półce i cieszyć nas swoim widokiem. Książka “Była sobie rzeka” to nie tylko wspaniała historia, to również piękne wydanie, twarda oprawa i słowa, które czarują w każdym zdaniu. Nie spodziewałam się, że już na początku stycznia będę miała przeczytaną jedną z ulubionych książek tego roku. To już oficjalnie- książka trafia do najlepszych 2022. Świetny wynik jak na 7 styczeń. Prawda? Myślę, że napisanie o niej wspaniała to za mało. Z resztą przeczytajcie sami. A jak jeszcze potrzebujecie argumentów, to chodźcie niżej.

Ocena: 10/10

Była sobie rzeka

Była sobie rzeka – historia

Historia zaczyna się nad brzegiem Tamizy w gospodzie “Pod Łabędziem”. Joe, właściciel uwielbia tam snuć opowieści na przeróżne tematy. Jest legenda o Cichym, który ratuje zagubione dusze, ludzi na rzece, albo pozwala im spokojnie i bezpiecznie odejść… ale to nic. W tym samym miasteczku zaginęły trzy dziewczynki. Bardzo podobne do siebie, choć z zupełnie trzech różnych rodzin. Wiecie jaki w tym problem? Jedna dziewczynka wróciła martwa. Wyłowiona przez tajemniczego człowieka. Tylko wiecie co? Była martwa.

Ale ożyła… Dziewczynka nie mówi, za to tępo wpatruje się w rzekę, którą dosłownie uwielbia. Teraz Joe nie musi snuć opowieści, ich historia tworzy się naprawdę. Wszyscy w okolicy znają już historię dziewczynki, ale nikt nie potrafi powiedzieć, kim ona jest, skąd przyszła. Czy na pewno? W tej historii jest więcej pytań niż odpowiedzi. Ta historia to nie fantasty, ona mogła zdarzyć się naprawdę. Rozwiązanie zaskoczy Was bardziej niż jesteście w stanie przypuszczać.

Przemyślenia

Książka “Była sobie rzeka” jest pełna tajemnic. Dlaczego wyłowiona z rzeki dziewczynka, która została uznana za martwą- ożyła? Czyją jest córką jeśli trzy rodziny łączą się w bólu straty takiego dziecka? To nauka magia, mit i moc opowieści w jednym. Dla mnie historia była w pewnym momencie oczywista, a później się okazało, że to zupełnie nie tak jak myślałam. Chociaż była tam jedna oczywista oczywistość, którą przewidziałam. Nie uważam jednak, żeby to miało jakiś głębszy wpływ, czy książkę polubię czy też nie. Była wspaniała do czytania nawet z tym elementem mojego przeczucia.

Bohaterowie są świetnie wykreowani. Skrywają w sobie tajemnice niewyjawiane przez kilka lat. Odkrywają siebie i powoli dają się nam poznać. Czego czytelnik miałby chcieć więcej? Tej książce nic nie brakuje.

Zapraszam do przeczytania innych recenzji przeczytanych przeze mnie książek z wydawnictwa Albatros tutaj.

Poniżej możecie zobaczyć wspaniałe książki, które wydaje Wydawnictwo Albatros. Dwie z nich (właściwie teraz już trzy) to moje ulubione książki. Do pełnej serii butikowej brakuje mi “Kirke” i “Rebeka”, ale zakup mam już w planach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.