Są takie motywy w książkach, które Was przyciągają? Mnie na pewno dwory królewskie, ale książka “Czarne skrzydła czasu” skusiła mnie czymś innym. Motyw ptaków okazał się być dla mnie równie wspaniały, co ten pierwszy. Ta książka ma w sobie mroczną tajemnicę przeszłości i pokazuje, że niektóre wydarzenia z przeszłości mogą nas pogrążyć w każdym momencie naszego życia, a my nawet nie będziemy się tego spodziewać. Książka pełna nadziei, śmierci i piór…

Ocena: 8/10

Czarne skrzydła czasu

Czarne skrzydła czasu – historia

Główny bohater to William Bellman. Poznajemy go jeszcze za dzieciaka, który próbuje zaimponować światu. Na tyle mu się to udaje, że z procy zabija kruka. Wyczyn odchodzi w niepamięć, jednak co jakiś czas daje o sobie znać w postaci kruków obecnych w życiu. Może nad Williamem ciąży klątwa?

Skądże. Zakłada rodzinę, ma wspaniałe dzieci i jest niezwykle utalentowany w biznesie włókienniczym. Świetnie sobie radzi w życiu, które ma naprawdę szczęśliwe. Przynajmniej do czasu, gdy jego okolicę nawiedza gorączka zabierając mu rodzinę. Udaje mu się uratować jedynie córkę, dzięki tajemniczej umowie z nieznajomym w czerni. William wykorzystuje okazję, która mu się przydarzyła i otwiera świetnie prosperujący biznes… jaki? Tego dowiecie się z książki.

I pytanie… jaki w tym wszystkim jest kruczek? A raczej KRUK…

Przemyślenia

Gdyby książka “Czarne skrzydła czasu” miała mieć linię pokazującą dynamikę wydarzeń w książce, byłaby to linia prosta. To trzeba wiedzieć, bo osoby które uwielbiają akcję mogą się tutaj zanudzić. Reszta społeczeństwa natomiast utknie we wspaniałym świecie Williama, który jest równie wspaniałym bohaterem. Ta książka pokazała mi, że literatura nie musi pędzić, żeby była dobra, że w książkach, które kocham nie musi być wątku miłosnego. Może być mój ukochany motyw, który będzie chciał mnie zachwycać na każdej stronie. I za to tej książce dziękuję, choć chyba bardziej podziękowania należą się Diane, która tworzy tak piękne historie.

Gdy otrzymałam książkę od Wydawnictwa Albatros cały czas się zastanawiałam, czy książka przebije pięknością historii- “Trzynastą opowieść” nie stało się tak, ale i tak uważam, że seria butikowa to najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Każda książka ma w sobie tajemnicę, trzeba coś odkryć, każda ma także wspaniałą historię i niesamowity styl pisania. Czy mogę uznać, że literatura piękna to mój ulubiony gatunek razem z literaturą młodzieżową? Tak, zdecydowanie tak.

Zapraszam do przeczytania recenzji innych książek z serii butikowej, które czytałam tutaj.