“Kochaj ludzi, używaj rzeczy” to niestety ta książka, która dużo obiecuje i mało daje. Opis książki bardzo mi się spodobał. Stwierdziłam, że będzie cudowną lekturą, żeby docenić ludzi, a nie skupiać się na rzeczach materialnych w naszym życiu. Niestety okazała się dużym rozczarowaniem, ale o tym za chwilę. Spodziewałam się innego podejścia do odpowiedzi na pytanie: “Czy życie mogłoby być lepsze, gdybyś miał mniej?”, na pewno nie spodziewałam się stwierdzenia, aaa najlepiej to wszystko wyrzucić, skoro tego nie używasz. Takie podejście wcale nie jest dobre.

Ocena: brak

Kochaj ludzi, używaj rzeczy

Kochaj ludzi, używaj rzeczy – o czym jest książka?

Książka pokazuje pewne podejście do życia, określane mianem minimalizmu. Tylko takiego minimalizmu, że jeśli coś macie, a z tego nie korzystacie to należy to wyrzucić, bo to nie daje Wam szczęścia i w ogóle nie jest Wam w życiu potrzebne. Może książka jest idealna dla bałaganiarzy, którzy nie mogą nic znaleźć, są nieogarnięci i niezorganizowani. Brakuje w niej tematu ludzi. Co nam da to, że wyrzucimy wszystko? Jaśniejszy umysł, czy pustą lodówkę? A na wyjazdy też nie można jeździć bo to chwilowe szczęście… o tym jest książka.

Podsumowanie

Nie wystawiam ocen, ponieważ po prostu z takim podejściem się nie zgadzam. Nie jestem obiektywna. Lubię mieć wszystko poukładane- ubrania kolorystycznie i rodzajem, książki kolorystycznie i od największej do najmniejszej, pudełka z rzeczami, których aktualnie nie używam podpisane. Takie podejście dla mnie jest dobre. Jeśli w ostatnim czasie czegoś nie używałam to na pewno użyję to w późniejszym. Gdy wyrzucę zaraz będzie potrzebne.

Covid pokazał pewnie wielu z nas, że to co mamy to tylko rzeczy. Torebka Michaela Korsa? A kto ją widział w zamkniętym domu, przez półtora roku? Można mieć tańszą? Jasne, ale nie wyrzucać nagle wszystkich, bo ma się pięć torebek, a nie jedną. Równie dobrze powinniśmy pozbyć się mebli, spać w śpiworze, albo najlepiej w parku na ławce, doceniając piękno minimalizmu… ludu. Książki nie doczytałam do końca bo szkoda mi było nerwów.
Kto wie, może Wy się w niej odnajdziecie.

Więcej recenzji poradników znajdziecie tutaj.
Za książkę bardzo dziękuję, Wydawnictwu Galaktyka.

Jeden komentarz

  1. Kurczę, mam totalnie odmienne odczucia w kwestii tej książki. Dotychczas minimalizm prezentowany był jako pozbywanie się przedmiotów i dbanie o jakość tych pozostawionych. Ta książka porusza właśnie tematy związane z relacjami międzyludzkimi i do czego może doprowadzić nadmierny konsumpcjonizm.
    Joshua wyraźnie opisuje swoje trudne doświadczenia z dzieciństwa, własną depresję, rozwód. Do tematu dołącza się Ryan, który był bliski popełnienia samobójstwa i siedział głęboko w alkoholizmie. Obaj pokazują, jak pod wpływem minimalizmu wyszli “na ludzi” i jak to się przełożyło na relacje z ich bliskimi.
    Ale oczywiście każdy ma własne odczucia wobec przeczytanej lektury 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.