Mieliście kiedyś tak, że sam tytuł przekonał Was do sięgnięcia po daną książkę? Przedstawiam Wam książkę pod tytułem “Książka, która nie chciała być czytana”. No i powiedzcie szczerze… jak tu jej nie czytać? Nie mogłam jej sobie darować. Jednak okazała się dziwniejsza niż myślałam. Jak na książkę dla dzieci jest (nie obrażając nikogo- każdy może mieć swoje zdanie) głupiutka. Nie wiem, czy chciałabym ją w przyszłości przeczytać moim dzieciom. Wiem, że nic by nie wniosła do ich życia.

Ocena: 6/10

Książka, która nie chciała być czytana

Książka, która nie chciała być czytana – o czym jest?

Ta książka nie ma historii, za to ma na celu sprawić, żeby odwlec Was od czytania. Jest to świetna interakcja pomiędzy czytelnikiem, a słuchaczem, czyli to naprawdę świetna zabawa. Rozśmiesza i intryguje, ale także niezachęca do czytania. Tylko czy ktoś faktycznie będzie w stanie się powstrzymać? Jak dla mnie to “Książka, która nie chciała być czytana” właśnie zobowiązuje do przeczytania.

Przemyślenia

Już na samym początku najbardziej przekonuje nas do niej tytuł. Słyszycie “Książka, która nie chciała być czytana” i od razu wiecie, że chcecie ją przeczytać. Przeprawa przez prawie 40 stron jest fajną zabawą, ale nie wiem, czy nie w sam raz na raz. Ciężko też o niej napisać coś więcej… na pewno całość, pięknie dopełniają wspaniałe ilustracje. A twarda okładka dodaje jej uroku.

Zapraszam do przeczytania innych recenzji książek, które czytałam tutaj. I do odwiedzenia mojego profilu na Instagramie tutaj.