Nie lubię się ograniczać, czy to w życiu, czy w książkach. Najczęściej czytam literaturę młodzieżową. Kocham ten powiew świeżości, później są kryminały z dreszczykiem emocji. Jednak Wydawnictwo Albatros ostatnimi czasy, skradło mi serce swoją serią butikową. Ich książki są nie do opisania. Piękne pod względem wyglądu, wydania, treści i historii. Nie da się ich porównać do innych książek, te są magiczne. Wszystkie recenzje z tej serii znajdziecie tutaj. A teraz czas na recenzję książki “Moja kuzynka Rachela”, jest równie czarująca, co reszta.

Ocena: 10/10

Moja kuzynka Rachela

Moja kuzynka Rachela – historia

Mamy XIX wiek. Piękną Kornwalię i właśnie tam zostaje osierocony w dzieciństwie- Filip Ashley. Na szczęście zostaje on przygarnięty przez starszego kuzyna, Ambrożego, który ustanawia go swoim prawowitym dziedzicem. Wiodą oni proste życie, ale bardzo piękne, ich posiadłość może nie bardzo zadbana przyciąga wzrok wielu ludzi z okolic. Jednak Ambroży musi opuścić chłopca, prawie już dorosłego mężczyznę i udać się w kilkumiesięczną podróż na południe Europy.

I tam zachodzą w nim przedziwne zmiany – a przynajmniej tak wydaje się Filipowi, który dostaje od opiekuna coraz bardziej niepokojące listy. Wydaje się, że Ambroży popada w obłęd. I choć zawsze był przeciwnikiem kobiet, po zaledwie kilku miesiącach znajomości bierze ślub z daleką kuzynką, Rachelą. Niedługo po tym wydarzeniu do Filipa dociera wiadomość o śmierci Ambrożego. A wkrótce u bram ich rodowej posiadłości pojawia się wdowa po kuzynie.

Po co przybyła?
Czy po prostu gnana żalem po stracie ukochanego męża?
A może wie coś więcej o podejrzanych okolicznościach jego śmierci, może nawet maczała w niej palce?
W głowie Filipa mnożą się pytania. Lecz choćby chciał darzyć kuzynkę Rachelę nienawiścią, nie może oprzeć się jej urokowi, który wyzwala w nim uczucia, jakich do tej pory nie doświadczył…

Przemyślenia

Ta książka jest napisana specjalnie na długie jesienne wieczory, zimowe także! Jest taka ciepła, radosna, ale ma gdzieś ten swój urok powieści mrocznej, tajemniczej, ciemnej. Wiele razy miałam tak, że nie spodziewałam się tego, co nastąpi. Choć końcówkę przewidziałam, to sposób w jaki się to odbyło, przerósł moje oczekiwania. Stąd taka ocena.

Bohaterowie w książce (choć nie jest ich dużo) mają swoje problemy, różne podejścia, przekonania. Mają inną definicję miłości, pieniędzy, rodziny. Każda z tych osób reprezentuje sobą coś innego. Niczym w Kubusiu Puchatku, gdzie każda postać miała i zmagała się z inną chorobą psychiczną. Wszystkie te rzeczy sprawiły, że książka pomimo swojej objętości zupełnie nią nie przytłoczyła.

No i ten początek opisu…

Opowieść, w której prawda ukryta jest między słowami.

Przecież obok tego nie da się przejść obojętnie. Chcecie poznać każde słowo i odkryć każde ukryte znaczenie. Filip i Rachela to postaci, które działają na siebie jak magnesy, tylko ustawione tą nieprzyciągającą się stroną. Przez to chce się więcej, czytać głębiej. Odkryć wszystko.

Dosłownie.

Ja jestem nią zachwycona. Z resztą tak jak Milczącym zamkiem i Trzynastą opowieścią. Pomimo, że autorki są różne, książki są tak samo piękne.

Jeden komentarz

  1. Zgadzam sie co do Kate Morton “Milczacego zamku” i Diane Setterfield “Trzynastej opowiesci”,dolozylambym jeszcze tej samej autorki “Byla sobie rzeka”.
    Zapoznaje sie wlasnie z “Moja kuzynka Rachela” sluchajac audiobooka,jestem zadowolona i ciekawa co dalej.

    Maja

Możliwość komentowania została wyłączona.