Czytacie książki, które praktycznie każdy poleca? No każdy, kto czytał daną książkę oczywiście. Instagram ma to do siebie, że w małym kręgu osób widzę często to samo. Tutaj też mam na myśli książki. Jakaś ma dobry marketing, czyli promocję, sprawdzam opinię osób dla mnie zaufanych i co? No oczywiście, że przepadam i książkę kupuję. Czy ma to sens? Każdy lubi coś innego, ale jeśli po raz 10 czytam, że książka jest cudowna i sprawia, że nie da się powstrzymać łez, no to jak po nią nie sięgnąć? Dokładnie taką książką jest “Nas dwoje” Holly Miller. Polecana na prawo i lewo, zachwalana i… warta całego zachodu? Oczywiście zależy co i kto lubi. Dla mnie była wspaniałą lekturą, ale bez fajerwerków. Może to naprawdę najwyższy czas wrócić do kryminałów. Fakt faktem, była dobra. I nic złego nie mogę jej zarzucić, może troszkę przewidywalna dla mnie, ale z czegoś to wynikało. Sprawdźcie dalej.

Ocena: 7/10

To minie, powtarzam sobie. Jak szkwał czy fala przypływu. To się wydaje potężniejsze, niż jest. Daj sobie trochę czasu, a minie.
Nas dwoje

Nas dwoje- historia

Joel jest singlem, który naprawdę nie szuka miłości. Jest także byłym weterynarzem i ma niesamowite podejście do zwierząt. Skrywa jeszcze mroczny sekret, który dotyczy proroczych snów. Jednak to dotyczy tylko osób, które kocha. Dlatego zakochanie się nie wchodzi w grę. Jednak co jeśli życie ma dla niego inny plan? Joel wpada do jednej z kawiarni, nie może oderwać wzroku od Callie. I to do tego stopnia, że wychodzi bez płacenia.

Oczywiście wraca do jej pięknych oczu oraz duszy i po prostu przepada. Jednak Callie nie ma łatwego życia, straciła swoją bratnią duszę i ciągle dochodzi do siebie. Porzuciła nawet marzenia o swojej karierze, by pomóc mężowi swojej zmarłej przyjaciółki w kawiarni. Ona również nie może oderwać wzroku od Joela, który stał się codziennym gościem kawiarni.

Co będzie dalej? Czy miłość z góry skazana na niepowodzenie ma jakąkolwiek możliwość przetrwania?

Bo miłość to nie tylko łatwe wybory, proste rozwiązania – to również ciężka praca i trudne decyzje, ofiary, których tak naprawdę wcale nie chce się ponosić.

Przemyślenia

Sama historia książki “Nas dwoje” jest pięknie ubrana w słowa. Autorka idealnie potrafiła wpleść codzienne rzeczy z życia i opisać je tak dobrze, żeby nie chcieć kończyć o nich czytać. Dodatkowo w książce mamy piękny motyw zwierząt w życiu człowieka, dobroci, altruizmu oraz Świąt Bożego Narodzenia. Jeśli czytaliście moje poprzednie recenzje dwóch świątecznych książek, to wiecie, że z takimi się nie polubiłam. Po tej jednak się tego nie spodziewałam i może dlatego było to tak urocze.

Bohaterowie byli po trzydziestce i to powiem szczerze ich kluczowy wybór okazał się dla mnie mocno irytujący, jednak po czasie… go po prostu zrozumiałam. Dlatego uważam, że książka idealnie oddaje istotę miłości, choć dla każdego ten wybór byłby inny. Ja myślę, że postąpiłabym inaczej niż główna bohaterka. Jednak… nie chciałabym się znaleźć nigdy w takiej sytuacji. Kocham życie i tą spontaniczność, która się z nim wiąże.

A jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego muszę ci powiedzieć, co mi się śniło, to właśnie dlatego, że nie mogę przeżyć reszty mojego życia ze świadomością, że mogłem zrobić więcej.

Co jeszcze?

Na początku napisałam, że książka “Nas dwoje” była przewidywalna. Dlaczego? Trudno, żeby nie była skoro Joel potrafi… przewidywać przyszłość, a z jego snów dowiadujemy się zdecydowanie więcej niż byśmy chcieli. Wiem, że takie było założenie, ale do samego końca liczyłam, że autorka mnie czymś zaskoczy. Niestety, zrobiła dokładnie to, czego można było się spodziewać.

Kolejna sprawa to płaczę na bajkach, przy dobrych zakończeniach. Rzadko kiedy płaczę przy książce, gdy dzieje się coś złego, raczej gdy coś mnie rozczula. Tutaj większość osób pisała, że łzy są gwarantowane. No cóż… nie jestem jak każdy i może miałam delikatnie zaszklone oczy, jednak nic więcej. A szkoda, chciałam przeczyścić oczka. Jednak ta książka na pewno dla wielu osób będzie wzruszająca tylko właśnie w ten sposób, który u mnie nie wywołuje płaczu. Trzeba się z tym pogodzić.

Dawno temu nauczyłem się nie reagować na chwilowe zauroczenia. Ale to było jak uderzenie w splot słoneczny, od lat nie przeżywałem niczego podobnego. Jakby przywróciła do życia tę część mnie, którą, jak sądziłem, na dobre pogrzebałem.

Jesteście ciekawi jakie książki czytam? Sprawdzajcie to na bieżąco na LubimyCzytać bądź Instagramie. A może potrzebujecie pomocy na Insta? Tutaj znajdziecie przydatne posty.