Macie swój ulubiony gatunek literacki? Mój łatwo możecie zgadnąć. Wszystko co związane z literaturą młodzieżową. Zapytacie, co w takim razie robi tutaj recenzja kryminału? To również mój ulubiony gatunek literacki. Wiem, lubię zaskakiwać. Jednak muszę się Wam do czegoś przyznać, w tym roku… to jeden z nielicznych kryminałów, które przeczytałam. Jednak ten należy do najlepszego (do tej pory). Poprzednie były fatalne i nie nazwałabym ich kryminałami. Wracając jednak do faktycznej recenzji to… tak bardzo tęskniłam! Książki młodzieżowe są fajne, bo nie trzeba przy nich myśleć. A taki kryminał? Myślałam, snułam teorie, zastanawiałam się. Szukałam rozwiązania i oczywiście nie mogłam się oderwać. Na pewno wrócę do tego gatunku w tym roku, dwie książki już zmierzają w moją stronę. A teraz kilka słów o książce “Nigdy nie zapomnieć”, którą napisał Michel Bussi.

Ocena: 8/10

Była trochę jak kumpel, z którym miałoby się ochotę pójść na piwo, tylko kumpel innej płci. Z którym miałoby się też ochotę pójść do łóżka i nie byłoby to bardziej skomplikowane niż pójście na piwo. Może to właśnie była miłość. Miłość widziana przez facetów.
Nigdy nie zapomnieć

Kilka słów przed

Jak widzicie książka została przeze mnie kupiona na jakiejś promocji, nie jest zbyt popularna, ani nawet nowa, bo z roku 2016. Jednak uważam, że jest mocno niedoceniona (no chyba, że tylko ja o niej wcześniej nie słyszałam). Autora też nie znałam wcześniej, a stwierdzam, że to kolejny błąd. Od razu zaznaczam, jeśli lubicie książki, które swoim zwrotem akcji wbijają Was w fotel to spokojnie, tutaj zostaniecie wbici w niego dwa razy.

Ah i jeszcze jeden mój błąd… książka na przeczytanie czekała pół roku, rok? Na pewno za długo.

Wymyśliłem swoją przyszłość, wyobraziłem sobie życie Achillesa, rozumiesz, co chcę powiedzieć? Zgodzić się umrzeć młodo, ale pod warunkiem, że się przedtem użyje życia, że się ustawi poprzeczkę nie z liczbą lat do przeżycia, lecz z celami do osiągnięcia.

Nigdy nie zapomnieć – historia

Na szczycie klifu spotykasz zwykłą dziewczynę?
Nie wyciągaj do niej ręki!
Mogliby pomyśleć, że ją zepchnąłeś.

Zainteresowani? Mam nadzieję, że taaak!
Główny bohater to Jamal, który na pewno się wyróżnia w tłumie. Już nawet nie chodzi o jego kolor skóry, chodzi o protezę nogi. Nie da się go nie zauważyć czy nie rozpoznać. Jest on również bardzo pracowity w swoim życiu. Ma pięć celów do zrealizowania i ze swoją listą idzie, a wręcz biegnie przez świat. Do Yport pojechał jedynie trenować na najwyższej skale w Europie. To tam najpierw zauważył czerwony szalik. Później zakochał się w niewiarygodnie pięknej brunetce, która stała tyłem do przepaści i patrzyła mu prosto w oczy.

Nie miał chwili do stracenia, jako jedyny człowiek mogący uratować jej życie rzucił jej czerwony szalik na pomoc. Następna część do tej historii to leżące cało dziewczyny u podnóża klifu. Martwe ciało. Z obwiązanym szalikiem dookoła szyi. Przynajmniej taka jest wersja, którą przedstawia Jamal. Pytanie, czy mu uwierzycie?

“Nigdy nie zapomnieć” to świetny tytuł dla takiego kryminału ponieważ ta sentencja powtarza się bardzo często w zeznaniach świadków. Tylko świadków innej zbrodni. W takim razie, jaki mają związek z teraźniejszością?

Jak wam to powiedzieć, żebyście zrozumieli? Ona jest moim kobiecym ideałem, to trochę tak, jakby mnie podrywała w swoich marzeniach w ciągu tysięcy nocy, zanim któregoś pięknego ranka wynurzyła się przede mną.

Przemyślenia

Książka “Nigdy nie zapomnieć” jest podzielona na V części, z której każda jest lepsza od poprzedniej. Rozdziały nie są długie, dzięki czemu mamy czas na przemyślenia i skupienie. Części wnoszą bardzo dużo do całej historii i gdy myślicie, że zostaliście zaskoczeni i to była dobra historia, dzieje się coś nieprawdopodobnego. Książka trwa dalej i nadchodzi część ostatnia, która jeszcze bardziej zmienia no cóż dosłownie wszystko, a Wy okazuje się, że nie jesteście takimi dobrymi detektywami i nie trafiliście.

Tak jak opadła mi szczęka po pierwszym wyjaśnieniu i zdążyłam ją pozbierać, tak za drugim razem, kilka stron dalej już nie mogłam wyjść z zachwytu. Myślę, że fani kryminałów byliby tak samo zachwyceni jak ja. Lubię, gdy cała historia trzyma się tzw. kupy, a każdy szczegół, nawet ten najdrobniejszy, o który mogłabym się przyczepić jest wyjaśniony. To naprawdę się chwali, a dzięki takim autorom jak Michel Bussi aż chce się wrócić do tego, co zapomniane.

Jestem jak kamień, który się toczy, a nic nie może wyrosnąć na kamieniu, który się toczy, zwłaszcza jeśli się toczy odwrotnie niż świat.

KRYMINAŁY? NADCHODZĘ!
Więcej moich recenzji znajdziecie w zakładce “Spis recenzji” i dodatkowo codziennie możecie podziwiać moje zdjęcia na Instagramie, gdzie znajdziecie mnie jako @thediize.