Nie każda książka jest o szczęściu i nie każda jest łatwa. Czytając książkę Courtney Summers pt. “Sadie” przenosimy się do małej przyczepki w Stanach, w której tytułowa bohaterka mieszka. Ma ona tyle problemów, że nie sposób wymienić je wszystkie, a ma dopiero dziewiętnaście lat. Jest to książka o miłości, oddaniu, zemście, poszukiwaniu prawdy i smutku. Tak wiele, zamknięte w ledwie 321 stronach. Myślę, że to stanowczo za mało. Tym bardziej, że zakończenie… musicie sprawdzić sami. Nie mogę tego napisać, choć naprawdę bardzo, bardzo bym chciała to wykrzyczeć. Czytając wiele książek i znając często zamysł, którym kierował się autor, tutaj udało się mnie zaskoczyć. A to naprawdę wymaga pochwały.

Ocena: 7/10

Sadie

To takie smutne, kiedy ludzie nie zdają sobie sprawy ze swojej wartości.

Sadie- tytuł i okładka

O tytule wiele powiedzieć nie mogę ponieważ jest to imię dziewczynki. Fakt faktem do książki pasuje. Jeśli chodzi o okładkę to na pewno przyciąga wzrok. Widzimy na niej uciekającą dziewczynkę, ubraną w czerwony płaszczyk i od razu chcemy poznać historię z nią związaną.
Poza tym jestem totalnie zakochana w logo wydawnictwa We need YA, które przedstawia głowę jednorożca z bujną grzywą. Nie od dziś jestem fanką uroczych elementów.
Kolejna warta uwagi sprawa to opis “Jeśli ona umrze, prawda umrze razem z nią”. Jedno zdanie, a wciąga nas do książki jeszcze przed otwarciem okładki.
Jednak coś, co mnie od zawsze razi to imiona i nazwiska pisane małą literą. Uważam, że to jest taka hm… zniewaga? Ale to autor ma ostatnie zdanie, dlatego nie krytykuję. Po prostu ja nie przepadam za czymś takim. W książce imie Sadie jest dużą literą, także spokojnie.

Żyjemy w świecie, w którym okropnych rzeczy nie brakuje.

Sadie- historia

Sadie jest młodą dziewczyną, która naprawdę nie ma łatwego życia. Mieszka w małym miasteczku Cold Creek w Kolorado. Wychowuje młodszą o sześć lat siostrę, która jest dla niej dosłownie wszystkim. Ma przyszywaną babcię, May Beth Foster, która po prostu, jak tylko może stara się pomóc. Siostry zostały porzucone przez matkę trzy lata wcześniej. Jakby tego było mało, jej świat rozpada się na miliardy kawałeczków, kiedy ciało jej siostrzyczki Mattie Southern zostaje znalezione pięć kilometrów na wschód od rodzinnego miasta obok spalonego budynku starej szkoły.

Sadie postanawia sama wymierzyć sprawiedliwość. Jest buntowniczką i wojowniczką. W podróż zabiera najpotrzebniejsze rzeczy i przede wszystkim nóż sprężynowy. Jednak tysiące kilometrów od domu, dziewczyna porzuca samochód, którym podróżowała ze wszystkimi osobistymi rzeczami i ślad po niej ginie.

Nic nie dzieje się bez przyczyny.

W międzyczasie poznajemy jak ciężka była relacja tych czterech kobiet. Przyszywanej babci, uzależnionej matki, starszej siostry i młodszej, która inie widziała jeszcze problemów. Poznajemy ich życie i szereg trudnych decyzji. Przemierzając z Sadie USA, cieszymy się z możliwości czytania o tym, a nie przeżywania w realnym świecie. Książka z każdą stroną wydaje się coraz bardziej mroczna i nieznana. Nawet ludzie, którzy się pojawiają często są tylko kłamstwem, które po nich zostaje.

West McCray prowadzi audycje radiowe o małych miasteczkach w USA, jednak gdy słyszy historię, którą i ja Wam opowiedziałam postanawia trochę przerobić program i nadaje audycje zatytułowane The Girls. Razem z nim odkrywamy kolejne kroki Sadie, które przeplatają się z relacją jej samej. Jednak to ona jest wiele kroków przed Westem. Przez całą książkę zastanawiamy się, co stanie się dalej, ale zwrot akcji, który następuje po połowie, zajmuje nam umysł na dłuższą chwilę. To jedna z tych książek, w której nie możemy doczekać się końca, którego wcale nie chcemy poznać.

May Beth zawsze mówiła, że nie mogę tego robić; nie mogę nienawidzić ludzi za to, że mają więcej ode mnie, ale nie miała racji. Mogę. Robię to. To idealny mur pomiędzy mną a tym rodzajem tęsknoty, który zatruwa moje ciało i wywraca cię na lewą stronę.

Przemyślenia

Książka, tak jak pisałam, nie należy do tych szczęśliwych. Pokazuje, że życie bardzo często nie jest takie, jakie chcemy żeby było. Jest to książka o miłości, dla której jesteśmy w stanie zrobić wszystko. O oddaniu, które pragniemy udowodnić. O kłamstwie, które próbuje się ukryć. Jest również o ogromnej ilości przebytych kilometrów, często w samotności i bez obranego celu (nie dosłownie, bo cel jest jeden, ale droga do niego nieznana). Sadie ma dziewiętnaście lat i upór “dorosłego osła”. Ma odwagę, której nie powstydziłby się Gladiator i urok osobisty, który ratuje jej życie, przynajmniej w kilku sytuacjach. A może to właśnie morderczy wzrok, a nie urok…

Nie da się kupić ludzi swoim bólem.

Zapraszam po więcej moich recenzji: Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.