Czytaliście może serię “Dom Nocy”? Pierwszą książkę P. C. Cast i Kristin Cast przeczytałam w 2009 roku, serię 12 książek pokochałam bez reszty. Do tej pory pięknie zdobią moją półkę z książkami. Było to sześć lat wspaniałej przygody, którą zapamiętam do końca życia, choć skończyła się w 2015 roku. Teraz autorki powróciły z nową serią zatytułowaną “Siostry z Salem”. Pierwsza książka nosi tytuł “Spells Trouble. Wiedźmi czar”, co mogę o niej powiedzieć? Zawiera w sobie ważny wątek jakim jest wiedza o własnej wartości. Jednak czy coś poza tym?

Ocena: 4.5/10

Spells Trouble. Wiedźmi czar

Spells Trouble. Wiedźmi czar – historia

Historia przedstawiona z tyłu książki zapowiada się naprawdę obiecująco. Mercy i Hunter Good są bliźniaczkami, do tego wiedźmami i normalnymi (na swój sposób) nastolatkami. Chodzą do liceum i jak to bywa w amerykańskich książkach, jedna z nich zakochuje się w “zabójczo przystojnym rozgrywającym licealnej drużyny futbolowej” (później nawet robi mu loda! a to akurat idealna kopia pierwszej książki z serii “Domu Nocy”). Druga natomiast jest lesbijką, ale nie koniecznie. W miasteczku, w który mieszkają Goodeville zaczynają dziać się dziwne magiczne rzeczy, a dziewczyny będą musiały ujawnić się przed swoimi przyjaciółmi. Będą także potrzebować ich pomocy, a wtedy okaże się kto jest… prawdziwym przyjacielem, a kto tylko wykorzystywał znajomości z nimi.

Te dziwne rzeczy, to rzeczy złe. Drzewa, które stanowią bramę do piekielnych światów zaczynają gnić oraz pachnieć siarkowodorem, a bezpieczne dotąd miasteczko zanotowało trzy zabójstwa.

Czy bliźniaczki dadzą radę stawić czoła złym światom? Czy znajdą rozwiązanie na swoje problemy?

Przemyślenia

Książka “Spells Trouble. Wiedźmi czar” była dla mnie niemałym rozczarowaniem. Dowiadując się o premierze książki, tak wspaniałych autorek otworzyłam dla nich na nowo serce. Wpuściłam Mercy, Hunter… i wypuściłam je tak szybko, jak otworzyłam dla nich serce… Książka była przegadana, nasycona nastoletnią głupotą, nie wnosiła nic fajnego, nie trzymała w napięciu. Gdybym swoimi słowami miała opisać na szybko o czym była to: o dwóch głupich siostrach, które miały swoje problemy i miały uratować świat z pomocą swoich przyjaciół. W połowie książki zaczęłam czytać same dialogi, ponieważ opisy były mierne i nic nie wnosiły do historii. W tej książce naprawdę było tak dużo wad… że ciężko je właściwie wymienić wszystkie. Bohaterki miały w głowie siano, miały po 16 lat- rozumiem, ale są i mądre szesnastki. O tym nie zapominajmy.

Szukałam w niej zalet, chciałam być pozytywnie zaskoczona. Nic takiego się nie stało. Jej zaletą może być wspaniała okładka, która czaruje z każdej strony i jest po prostu milutka. Do tego mogłabym jeszcze dodać bohaterów, ale nie polubiłam nikogo. Dialogi? Bardzo prymitywne i… słabe. Fabuła? Nudna niczym flaki z olejem.

Dla kogo jest w takim razie książka “Spells Trouble”?

Książka spodoba się czytelniczkom, które są w gimnazjum/wczesnym liceum. (Boże… teraz nie ma czegoś takiego jak gimnazjum, ależ ten czas leci). Dla starszych czytelników będzie pewnie za… baznadziejna. Choć oczywiście nie wykluczam, że Wam się spodoba. Każdy w końcu ma swój gust czytelniczy.

Zapraszam Was na mój Instagram @thediize, gdzie codziennie pojawiają się cudowne (wiem, jestem skromna) zdjęcia książek.
Oraz do przeczytania innych moich recenzji tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.