Macie czasem tak, że szczerzycie się do telefonu, bo ktoś Wam coś napisał? Może nawet wybuchacie śmiechem? A czasem może to Wasz słownik wie lepiej, co chcieliście napisać i wychodzą z tego zabawne konwersacje? Jedno wiem na pewno. Podczas czytania książki, którą napisała Julia Biel pt. “To nie jest, do diabła, love story” będą Was boleć policzki. Macie zagwarantowanego banana na twarzy przez prawie całą książę. Nie licząc zakończenia tomu I (to powinno być karalne Julia!). Przygotujcie się na dużą dawkę śmiechu, zemsty i złamanego serca. Wszystko z dodatkiem Nutelli i zimnego Desperadoska.

Ocena tomu I: 9.5/10
Ocena tomu II: 8/10

To nie jest, do diabła, love story

Faceta to ja miałam najwyżej w snach. Niektórych.

To nie jest, do diabła, love story – tytuł i okładka

Nie wiem czy jest jakaś osoba, która nie chciałaby przeczytać książki o tym tytule. Nawet na książce nie musiało być żadnego zdania podsumowującego całą historię, tytuł mówi sam za siebie. Dlaczego to nie jest, do diabła, love story jeśli opis praktycznie utwierdza nas w przekonaniu, że właśnie jest? Okeeey, nie jest. Bo tak.
Okładka jest po prostu piękna, wstawki rozdziałów idealnie do niej pasują. A tomy łączą się tak, że koniecznie trzeba znaleźć miejsce na półce, gdzie będą mogły stać obok siebie. Jeszcze raz podkreślę. Nie mogą stać bokiem.

A czy tobie przeszło przez tym pusty łeb, że inni też mają uczucia? Które ty ranisz?

TOM I – To nie jest, do diabła, love story

Jeśli myślicie, że wiecie, o czym jest ta książka, to się grubo mylicie.
Ella Beck, ma prawie siedemnaście lat i jest zdana dosłownie tylko na siebie. Trafia do Poznania, ale w sumie jest przyzwyczajona do zmiany miejsca zamieszkania, więc bierze to na klatę (znowu). Ma ustawione życie, twarde marzenia, ogromną wiedzę i nic poza tym. Jednak dzielnie stawia czoła światu, który nie jest aż taki tragiczny jak mogłoby się wydawać. Nie ma wsparcia w rodzicach, nie ma z kim porozmawiać, jednak udaje jej się sprostać wszelkim przeciwnością. Twardo stąpa po ziemi i chodzi jak w zegarki. I jest szalenie seksowna, jeśli tylko dobrze się ubierze.

Jonasz Meller to ten przystojniak z marzeń. Jest on zdecydowanym przeciwieństwem Elli. Wyluzowany, zabawny, arogancki. To ten typ, z którym chce być każda dziewczyna, a on czasem lubi to wykorzystać. Gra w siatkówkę, kocha zwierzęta, ma zwariowaną rodzinkę i na szczęście pojawia się w życiu głównej bohaterki. Choć może to ona spada mu z nieba. Czy dwójka tak różnych bohaterów może stworzyć coś wspólnie?

Oczywiście, że tak. Ella i Jonasz realizują swój plan, który wcale nie jest taki prosty, jak wydawało im się na początku.

Po zakończeniu książki oficjalnie uznaję, że byłam obrażona na Julię Biel. Tak jak pisali wszyscy dookoła na ten temat – tak się książki nie kończy! Na szczęście ja od razu zaczęłam kolejny tom, więc zostaje jej to wybaczone <3

TOM II – To nie jest, do diabła, love story

Historię tomu I znacie, więc nie będę się powtarzać. Za to napiszę coś nowego. Para, a raczej niedoszła para, którą tworzą bohaterowie to nawet nie jest mieszanka wybuchowa. To zdecydowanie tykająca bomba, przed którą nie ma gdzie się schować. Zakończenie poprzedniego tomu nie pozostawia nam wyboru, po książkę sięgamy nie wiedząc nawet kiedy. Jest ona nieco inna. Bardziej mroczna, trochę smutniejsza, ale to w żadnym wypadku nie znaczy, że gorsza. Ella i Jonasz na swojej drodze spotykają coraz większe kłody, które świat (a może ich bliscy) im rzuca pod nogi.
Chciałabym również zauważyć, że jest o nastolatkach, więc wracając wspomnieniami do ich wieku, to tak mają do niego odpowiednie problemy. Myślę, że tego tomu nie da się opisać totalnie oddzielnie. Jest on idealnym przedłużeniem naszej miłości co do #tnjddls i Julii, świetnie się to udało.

A potem skierował na mnie spojrzenie zasnutych… pożądaniem niebieskich oczu.

Podsumowanie

Poza tym bohaterów nie da się nie lubić. Serio czytając książkę uśmiechamy się sami do siebie. I mamy w głowie taki cichutki głosik – tak, ja powiedziałabym to samo. Dawno nie czytałam tak przyjemnej książki. Wszystkie są czasem bardzo podobne. Jakaś akcja, drama, zejście, drama i piękne zakończenie, chyba że ma być druga część. Te natomiast są inne, bo są lekkie. Nie ważne ile ma się lat, przecież każdy się uśmiecha. Dlatego myślę, że książki są dla każdego.
I poczułam więź z Ellą, najbardziej w momencie, gdy okazało się, że nosi bransoletkę na lewej ręce. Ja od zawsze tak noszę, a zegarek na prawej. Chociaż jestem praworęczna.
Najbardziej natomiast podobał mi się wiersz o bluzie. To wtedy chyba najszerzej się uśmiechnęłam i wiedziałam, że pokocham te książki.

Przemyślenia

Jeśli lubicie Nutellę, desperadosy, a na śniadanie jajecznicę z boczkiem to zakochacie się w tej książce. Co więcej nie będziecie mogli się od niej oderwać. Dlatego kupcie od razu dwa tomy. Jest to wymagane.
Książka porusza ważne tematy jak relacje nastolatków z rodzicami. Mamy przedstawione zupełnie dwa różne światy. Rodzice, którzy są wspaniali i tacy, którzy praktycznie nie istnieją i to oni robią córce pod górkę. Przebaczenie, które jest czasem jednym z elementów miłości. Człowiek uczy się na błędach. Co nie znaczy, że należy je popełniać, ale warto wysłuchać tej drugiej osoby, bo… możemy ją stracić na zawsze i nigdy nie dowiedzieć się prawdy.

“To nie jest, do diabła, love story” to również książka o przyjaźni i sile, którą ze sobą niesie. Nie mając nikogo obok siebie, nasze życie może być wypełnione pustką, a życie owinięte samotnością. Warto otworzyć się na ludzi. Niektórzy potrafią wnieść do naszego życia ciepło i miłość, a to wspaniałe rzeczy.
Kolejnym ważnym tematem jest właśnie kwestia rozmowy. Czasem to, co zobaczymy mija się z prawdą, czasem to nasze myśli pakują nas w wielki dół. Plotki rozchodzą się w tempie błyskawicy. I niestety czasem nic nie możemy zrobić, aby temu zapobiec.

Myślę, że w książce znajdziecie ogrom rzeczy z samego życia autorki. Co prawda nie znam jej osobiście, ale tylko osoba kochająca słodycze może tak pięknie o nich pisać. Czytamy również o Stanach, w których trzeba być zakochanym, żeby tak dumnie przenieść tam cały świat.

To nie jest, do diabła, love story

Podziękowania dla Julii Biel

Podziękowania należą się w tym wypadku autorce, bo zrobiła dwie genialne rzeczy. Postanowiła wydać bardzo szybko część drugą. Tom I ukazał się 15.04.2020, a tom II 17.06.2020. I to co najważniejsze, pomimo szalejącego dookoła wirusa SARS-CoV-2 Julia nie zmieniła historii. Myślę, że w pewnym momencie mieliśmy przesyt informacji na ten temat i książka, której historia byłaby zmieniona (oczywiście nikt by tego nie wiedział) mogłaby nas jeszcze bardziej przytłoczyć. A to przecież mieliśmy na co dzień.

To nie jest, do diabła, love story

Za książki pragnę podziękować Julii Biel, która zauważyła mnie na Instagramie, na którym ostatnio prężnie działam i się rozwijam oraz wydawnictwu, które wysłało książkę Media Rodzina. Dziękuję za zaufanie.
Jeśli jesteście ciekawi co jeszcze czytam to zapraszam Recenzje.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.