Nie od dziś wiadomo, że lubię fantastyczne książki młodzieżowe, które zazwyczaj są słodkimi romansami z dość podobną fabułą. Jednak nie tylko tym człowiek żyje. Ostatnio czytałam książkę “Netflix. To się nigdy nie uda” (ocena 10/10) i właśnie takie książki również lubię. Okazała się ona skarbnicą wiedzy marketingowej (a to przecież mój kierunek studiów). Zawierała ogrom ciekawych faktów i była idealnie napisana. Wybierając kolejną tego typu książkę zastanawiałam się, czy da się przebić ten sukces. Książka, którą napisał Mike Isaac pod tytułem “Uber: walka o władzę” to znów istna skarbnica wiedzy, która opisuje dosłownie wszystko, co dotyczy Ubera – od samego początku, aż do nieubłaganego jego końca.

Ocena: 8/10

Uber: Walka o władzę

Uber: Walka o władzę – tytuł i okładka

Książka “Uber: Walka o władzę” jest cudownie wydana. Tak gładkich kartek dawno nie miałam okazji dotykać, jednak chyba przez to jest tak potwornie ciężka…
Okładka jest prosta i o wiele lepsza niż ta zagraniczna, która kojarzy mi się jedynie z zabójstwem, którego akurat nie ma w książce. Tłumaczenie tytułu też wyszło na plus. Jest dokładnie tak, jak być powinno. Walka o władze… to już samo w sobie groźnie brzmi.

Uber: Walka o władzę – historia

Ta książka to nie tylko jakaś tam opowieść o Uberze. Ta książka to historia o technologii, nowościach i Dolinie Krzemowej. Nie zdajemy sobie pewnie sprawy, ale wszystko tam (DK) działo się w tym samym okresie. Takie osoby jak Steve Jobs, Mark Zuckerberg, Jeff Bezos, Larry Page i Travis Kalanick znały się, negocjowały i współpracowały ze sobą. W życiu bym nie pomyślała, że Uber swój zalążek miał dokładnie wtedy, gdy świat doczekał się pierwszego iPhona. Działały wtedy takie media społecznościowe jak Facebook, Twitter i Instagram. Na których już tętniło życie.

Uber powstał w 2009 roku. Założycielami są Travis Kalanick, Garrett Camp i Ryan Graves. Każdy z nich ma ok. 2 miliardy dolarów majątku, co utwierdza tylko w przekonaniu jakim świetnym pomysłem był ten start-up. Z resztą, kto nie zna Ubera? Kto nie wie, co to? Ja fakt faktem nie jeździłam Uberem, ale znam i kierowców i właśnie samych klientów.

Firma od samego początku miała problemy z prawem, kulturą, ogólnie z większością rzeczy, ale jedno było pewne. Każdy wierzył w Kalanicka, a przez to i w Ubera. Dostał on ogromne pieniądze na start, które szarym ludziom mogą się jedynie marzyć. Tylko, że jeśli zamysł był dobry, to warty był każdych pieniędzy (żeby je oczywiście podwoić i troić).

Znacie taki hasztag #delateUber z 2017 roku? To wtedy firma dosłownie zaczęła się sypać, burzyć i rozpadać. Później było tylko gorzej – afera z artykułem na blogu Fower, filmik z Bloomberg News, wpadka z komitetem doradczym samego Trumpa, no i wisienka na torcie czyli afera na temat Greyballa. Z resztą sam CEO był uważany za “dupka”, “chama” i “bezwzględnego gbura”. Był tak nielubiany, że jak wiecie (bądź też jeszcze nie, nie jest już mózgiem operacyjnym firmy).

Dlaczego taka ocena, takiej świetnej książki?

Mike Isaac to ceniony dziennikarz, który książkę pisał ponad pięć lat. Materiały zbierał na pewno jeszcze wcześniej, dlatego książka “Uber: walka o władzę” naprawdę pod względem ilości informacji zasługuje na ocenę 10/10. Jednak dla mnie minusem było przebrnięcie przez cały życiorys nowej osoby, która pojawiała się w książce. Poznajemy dosłownie randomową osobę, o której chwilę czytamy, a jej życie poznajemy od podszewki. Dla mnie to minus, a dla wielu na pewno taka garść informacji będzie zdecydowanie na plus.

Brakowało mi również doprecyzowania oraz dokładnego zarysowania dat. Czasem nie wiedziałam, o którym roku czytam, w którym co się działo. A działo się bardzo dużo. Dlatego jedna data na 50 stron to przy takiej książce naprawdę za mało.

Przemyślenia

Książka “Uber: Walka o władzę” to opowieść o tym jak jeden człowiek decyduje o każdym, nawet najdrobniejszym szczególe, jak ciężko być szefem i w jak dużym stopniu trzeba odrzucić człowieczeństwo, żeby stać się przywódcą.

Tej książki nie da się przeczytać na raz. Jest zlepkiem informacji i faktów, które czasem trzeba przetrawić. Patrząc na opinie w Internecie nie jestem w stanie ich pojąć. Ludzie spodziewali się czegoś innego. Ale przepraszam, czego? Książka jest opowieścią o Uberze, której nic, a nic nie brakuje. Niska opinia według mnie to jej zwyczajne niezrozumienie i zabieranie się za zbyt mądre książki. Jedna z osób oczekiwała, że to będzie fajna opowieść o przedsiębiorstwie. Jasne… fajna opowieść. Jak umie się czytać pomiędzy wierszami to ta historia jest jak tykająca bomba, która przynajmniej raz w roku potężnie wybucha.

Ja książkę “Uber: walka o władzę” polecam wszystkim, którzy chcieliby poszerzyć swoją wiedzę, odkryć możliwości jakie dawała Dolina Krzemowa i przeczytać jedną z lepszych książek o przedsiębiorstwie. Najlepszą nadal pozostaje “Netflix”. Różnica jest taka, że tamtą napisał założyciel, a tą napisała osoba, która przypomnę jeszcze raz – przez pięć lat gromadziła wiarygodne źródła, aby książka powstała.

Za książkę bardzo dziękuję cudownemu wydawnictwu Feeria Young.