Czy męczy Was czasem dany gatunek? W poprzednim roku czytałam praktycznie tylko literaturę młodzieżową, najczęściej z elementami fantastyki. Stwierdzam wszem i wobec, że jestem zmęczona, albo trafiam na takie książki, które mnie męczą. Zakończenia, które aż krzyczą, sięgnij po kolejną część. Tylko chwila, kto chce tą kolejną część czytać? Bo ja na pewno nie. Staję się coraz bardziej krytyczna, przeszkadzają mi bohaterowie, fabuła, dialogi, rozdziały. Może to przez “Trzynastą opowieść“, która tak bardzo mnie oczarowała… Tak, zrzućmy to na nią. Czytając książkę Veronicy Roth “Wybrańcy” z tyłu głowy miałam tylko- pamiętaj kolejny i ostatni tom jeszcze nie wyszedł, nie przywiązuj się. I w sumie. Po kolejny tom nie sięgnę, bo uważam, że ten zakończył się w idealnym momencie i niczego więcej nie oczekuję od książki. Czemu? Przekonajcie się.

Ocena: 6/10

Wybrańcy

Wybrańcy – historia

Ta historia Was zaskoczy, zaczyna się tam, gdzie powinna się skończyć. Piątka Wybrańców, którym udało się pokonać Mrocznego, wiedzie spokojne (względnie) życie. Ich życie na zawsze jest związane wspólną historią, więc trzymają się razem, choć każdy robi co innego. Matthew Weekes, Sloane Andrews, Ines Meja, Esther Park i Albert Summers od dziesięciu lat są bohaterami, a świat cały czas o nich pamięta. Jednak coś sprawia, że ich historia zatoczy potężny obrót o 180 stopni.

Czy ich spokojne życie może trwać wiecznie?

Przemyślenia

Coś co przyciąga do tej książki to nietypowy moment jej zaczęcia. Ma początek dokładnie tam, gdzie inne mają koniec. To tak jakby Władca Pierścieni zaczynał się od momentu, w którym pierścień został zniszczony. Jakby Harry Potter już wygrał z Voldemortem, a Sherlock Holmes rozwiązał wszystkie zagadki. Ta książka się wyróżnia. To jakby nawet czytać o losach wygranych z Igrzysk Śmierci. Coś nietypowego. Jednak czy to wystarcza, żeby książka nas pochłonęła? I tak, i nie.

Czytając ją ma się wrażenie, że ona jest ciężka. Poznajemy świat, a do poznania mamy wszystko od samego początku. Czytamy wycinki z gazet, artykuły, ściśle tajne dokumenty- to mnie wymęczyło, rozumiem poznawanie świata, ale upchnięcie całego przesłuchania na dwóch kartach to dla mnie za dużo informacji. Czasem było to więcej kartek, a ja czułam się jak główna bohaterka- jakby miała mi wybuchnąć głowa.

W książce “Wybrańcy” były fajne zwroty akcji. Cała książka jest podzielona na trzy części, co fajnie trzyma czytelnika w napięciu. Jednak działania są często przewidywalne, a my rozwiązanie mamy podane jak na tacy. Może to znak, że czytam za dużo książek i dokładnie wiem, kiedy i co się wydarzy… kto wie. Z drugiej strony, czy naprawdę coraz większą ilością książek, coraz trudniej mi będzie znaleźć te warte uwagi? Może czas na czytelniczą emeryturę? Żartuję.

Jeśli jeszcze nie znacie mojego konta na Instagramie @thediize to serdecznie Was tam zapraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.