Czasem myślę, że warto przeczytać lekką książkę, która zajmie Wam góra jeden wieczór. Jeszcze lepiej, gdy nagle okazuje się, że książka wcale nie jest taka lekka i wciąga Was na dłużej. Tak było z kolejną książką, którą napisała Martyna Senator. Pierwszą, którą czytałam było “Z ciszy”. Teraz czas na kolejną pozycję z serii “Z miłości”, a mianowicie “Z popiołów”. Od razu napiszę, że książka Was pozytywnie zaskoczy, jeśli myślicie, że to kolejny romans o nastolatkach i dla nastolatków. Te kartki zapisanymi literami to coś więcej. To głos młodej dziewczyny, która kocha książki i daje siłę na całe życie. Jeśli ona dała radę, to i Wy dacie. Wystarczy tylko chcieć. No i czasem zmienić perspektywę.

Ocena: 7/10

Z popiołów

Dochodzę do wniosku, że na świecie istnieją dwa typy ludzi: tacy, którzy doszczętnie rujnują komuś życie, i tacy, którzy nadają mu sens.

Z popiołów – tytuł i okładka

Znowu napiszę, że bardzo podoba mi się brak opisu na tyle książki. Oczywiście jest na tak zwanych skrzydełkach, ale to zdanie, które widzicie wystarcza, żeby po nią sięgnąć. Jednak tutaj i okładka i tył jakoś mnie nie porwały, ale! nie to w tej książce jest ważne.
Tytuł niewiele mówi przed przeczytaniem książki, jednak po… Wszystko się zmienia. Tytuł nie mógł być lepszy. A samo jego znaczenie jest piękne.

Czasami diabeł przybiera postać anioła tylko po to, żeby zwabić człowieka w sam środek piekła.

Z popiołów – historia

Książka na początku przypomina typowy romans dla nastolatków. Jasne, pisałam, że tak nie jest, ale poczekajcie chwilę. Sara jest świętoszką. Pilnie się uczy. Kocha książki, nie imprezuje, ma jedną przyjaciółkę Kaśkę i tak wygląda jej życie. Jej kontakt z rodzicami urwał się nagle, gdy wyjechała na studia. Obok jej miasta mieszka jej babcia, z którą ma wspaniały kontakt i która zastępuje jej każdego człowieka, jaki powinien być w jej życiu. Sara jest bardzo nieśmiała i skrywa w sercu niewyobrażalny ból z przeszłości. Czy uda jej się obrócić życie o 180 stopni i stawić czoła temu, co się stało?

Drugą ważną osobą w książce “Z popiołów” jest Michał, który został zraniony, przez już swoją byłą, dziewczynę. Pracuje w barze, studiuje i robi projekty tatuaży, co wychodzi mu fenomenalnie. Pewnego niespodziewanego dnia, ich ciała się spotykają, a dusze nie mogą tego spotkania zapomnieć. Sara jednak robi wszystko, żeby go do siebie zniechęcić, jednak efekt jest odwrotny. Natomiast chłopak jest gotowy na walkę, o dziewczynę, która zawróciła mu w głowie.
Zasada głównej bohaterki jest jasna – tylko przyjaźń. Czy Michał zaakceptuje warunek Sary, czy jednak nie będzie mógł pohamować swoich uczuć? Czy zraniona dziewczyna przebaczy światu i otworzy się na niego na nowo?

To naturalne, że ludzie popełniają błędy i upadają. Czasami wystarczy odnaleźć w sobie odrobinę siły, podnieść się i iść dalej. Ale czasami trzeba wziąć do ręki zapałki, podpalić całe dotychczasowe życie i spokojnie zaczekać, aż spłonie. A kiedy zostanie po nim jedynie garść popiołu, zacząć budować wszystko od nowa.

Przemyślenia

Książka “Z popiołów” przede wszystkim pokazuje, że KOBIETA JEST SIŁĄ. Dlatego uważam, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdej dziewczyny, nastolatki i kobiety. Sama nią jestem i nie uważam, że moja płeć jest lepsza, a mężczyźni mogą sobie pozwolić na wszystko. W książce podobał mi się temat samoobrony oraz kursów, na które można się zapisać. Sama na studiach na zajęcia wychowania fizycznego wybrałam właśnie kurs samoobrony. Czy coś mi to dało? Jak to na studiach, niewiele. Głównie przez fakt, że nie powtarzałam sobie chwytów i zachowań w sytuacjach zagrożenia, ale mam nadzieję, że wiedza, którą jednak opanowałam nigdy mi się nie przyda.

Bardzo ważne

Kolejnym arcyważnym tematem, który znajdziecie w książce jest temat przebaczenia. Nie tylko jeśli chodzi o relację chłopak- dziewczyna, ale również dzieci- rodzice. Jeśli pozostaniemy w nienawiści nigdy możemy nie zacząć żyć pełnią życia. Wybaczenie nie oznacza poddania się. Jest to oznaka naszej siły.
Słowa, które zawarte są w książce myślę, że mogą pomóc niejednej osobie. W końcu babcia Sary jest osobą wszechwiedzącą. Jak to każda babcia. Jest w niej również bardzo dobrze opisane jak poradzić sobie z wydarzeniami z przeszłości. W dużym skrócie. Trzeba skupić się na teraźniejszości, ale zmierzyć się z tym co było i potraktować to jako lekcję na całe życie. Ze wszystkich sytuacji trzeba wyciągnąć wnioski i przede wszystkim nie chcieć cofnąć czasu. Po pierwsze i tak się nie da, a po drugie każde wydarzenie, sytuacja i błąd nas kształtują na osoby, którymi jesteśmy teraz.

Mówienie “kocham cię” to jak owijanie czułych wyznań w papier prezentowy. Może się tam kryć doniosłe “Jesteś dla mnie całym światem”, lub zwyczajne “Cieszę się że cię znam”. Ale czasami po zdarciu papieru okazuje się, że pudełko jest puste. Staje się jedynie fałszywym zapewnieniem, któremu usilnie nadajemy jakieś głębokie znaczenie. A wszystko dlatego, że nienasycone serce uwierzy we wszystko. Wchłonie każde kłamstwo, byleby tylko zapełnić pustkę, jaka w nim panuje.

Za książkę “Z popiołów” bardzo dziękuję wydawnictwu We need YA!
Kilka faktów o autorce Martyna Senator