Czytacie tylko jeden gatunek, czy jesteście otwarci również na te nowe? Ja wiem, że za niektórymi po prostu nie przepadam. Autor, którego nienawidzę to Stephen King. Czytałam trzy jego książki, więc mogę tak pisać. Przez to nie lubię także horrorów, druga sprawa to nie lubię się bać. Jednak dostając propozycję recenzji książek z serii Ulicy strachu, stwierdziłam, że czemu nie. Zobaczę innego autora piszącego w klimacie horrorów. Książka należy także do literatury młodzieżowej. Także za mną dwie książki R. L. Stine. Pierwszą, którą przeczytałam była “Dziewczyna znikąd”, drugą jest książka “Zabójcze gry” jest ona w sam raz na raz. Historia jest ciekawa, jednak czy straszy? Jako boidudek powiem Wam, że nie bardzo, więc jeśli nie lubicie się bać, ta książka będzie dla Was.

Ocena: 5/10

Zabójcze gry

Zabójcze gry – historia

Rachel to typowa nastolatka, której marzeniem jest zostać zauważoną przez szkolne ciacho Brendana Feara. Jest nim oczarowana, zakochana i robi do niego maślane oczy. Jej marzenie się spełnia. Chłopak zaprasza ją na swoją osiemnastkę w opuszczonym, ogromnym domu jego rodziny na wyspie. Jej chłopak/były próbuje ją powstrzymać. Jej przyjaciółka przypomina jej, że nad rodziną Fearów podobno ciąży klątwa. Jednak Rachel słucha jedynie bicia swojego serca, które ma na tarczy Brendana.

Chłopak ma obsesję na grach planszowych i wideo. Szykuje dla swoich gości niezapomnianą imprezę, która wymyka się spod kontroli, a goście jeden po drugim są zabijani. Okazuje się, że z pozoru niewinna gra, staje się walką o przeżycie pośród krętych korytarzy.

Przemyślenia

Bohaterowie książki “Zabójcze gry” to takie amerykańskie, bezmyślne dzieciaki, które za cel w życiu mają:
1. Pójście do łóżka
2. Całowanie
3. Napierdoleni* się
Mało ambitnie, prawda? Nie poznajemy ich jako bohaterów książki, jakie mają plany na przyszłość, chęci rozwoju, zainteresowania. Poznajemy ich jako osoby, które są zakochane, nie myślą logicznie, drą się, wyśmiewają… Nic ciekawego. Szkoda.

Cała historia jest ciekawa, są fajne zwroty akcji, ale jak na Ulicę strachu to trochę za mało. Bałam się, że będę się za bardzo bała czytając tą książkę. Okazało się, że nawet nie była straszna. Może to i lepiej? W książce bohaterom brakuje logiki, chęci działania. Rachel starając się przeżyć ciągle się drze zamiast działać. Ciężko jest jej sobie poradzić, ale dokładnie wie, gdzie jej ciacho ma usta i język… Bo oczywiście nawet w obliczu śmierci i ucieczki jest czas na buzi, buzi… “Zabójcze gry” to książka, która nie zachwyca, ale jest w porządku. Ma całkiem fajne zakończenie, jednak jesteśmy s stanie się go domyślić.

I coś, co koniecznie muszę dodać. Książka jest bardzo fajnie wydana. Jej grzbiet nie pozostanie niezauważony na półce.

Zapraszam Was do śledzenia mojego konta na Instagramie @thediize, gdzie codziennie dodaję nowe zdjęcia. I jeśli chcecie przeczytać więcej recenzji, które napisałam to śmiało wchodźcie w zakładkę Spis recenzji.