Wydaje mi się, że jeśli ktoś czyta dużo książek tego samego gatunku to może zdarzyć się tak, że historie w pewnym momencie będą do siebie podobne. Jest to smutne, jednak na czymś ta wyobraźnia autora musi bazować. Marta Kowalska napisała książkę pt. “Zamknięta na klucz”, jest to literatura młodzieżowa. Zawiera w sobie fantastykę, romans i przygodówkę. Czytając historię miałam wrażenie, że potrafię przewidywać przyszłość. Sama historia nie wyszła źle, pomysł jest świetny, z chęcią obejrzałabym film. Aczkolwiek gdzieś w głowie nadal jest ta lampeczka jakby to już kiedyś gdzieś się pojawiło, oczywiście nie wszystko, jedynie jakieś elementy z fabuły.

Ocena: 6/10

Zamknięta na klucz

Kiedy wokół nastała ciemność, mogła przysiąc, że otaczają ją anioły. Nawet jeśli to miał być jej koniec, to przynajmniej umrze szczęśliwa.

Zamknięta na klucz – okładka i tytuł

Tył książki, czyli dziewczynka stojąca tyłem w oknie, tak że widzimy tylko cień, o wiele bardziej mnie urzekła niż dziewczyna pokazana z przodu. Czcionka, znak, dymek i postać z tyłu mogły zostać, ale na co ta kobita?
Tytuł skłania do myślenia o nim. Kim jest dziewczyna, która jest zamknięta? Jaka będzie jej historia? Jednak jeśli jest to pierwsza część serii to o wiele bardziej by mi pasowało, aby książka miała tytuł “Wykluczeni” lub “Wykluczeni: Zamknięta na klucz”.

Jak to jest, że przy tobie wcale nie udaję? Dzielę się z tobą częściami swojej duszy, których nikt wcześniej nie widział. Mówię ci o rzeczach, o których boję się nawet pomyśleć, a na twój widok mam ochotę robić rzeczy, których nigdy wcześniej nie próbowałam.

Zamknięta na klucz – historia

Główną bohaterką książki jest Elizabeth Reynolds, która ma siedemnaście lat i uczy się w Mountain High. Nie miała łatwego życia, jej ojciec pochłonięty jest ciągłą pracą, a matka opuściła ją, gdy była jeszcze małą dziewczynką. Jej chłopakiem jest największe ciasteczko w szkole, czyli niejaki Will Foster. Rzeczą, która od razu zaskakuje jest brak logicznych argumentów, dlaczego są razem. Ona niczym się nie wyróżnia i nie jest cheerleaderką, ale kradnie jego serce już od trzech lat. On za to nadal mówi do niej bąbelku, cukiereczku i kruszynko. Nie pasowało mi to w książce jeszcze bardziej go nie lubiłam. Tak jakby napisać słowa, a te wstawić na siłę, bo taki ma być Will. Nie było to słodkie. Elizabeth jest również mocno wycofana w związku, a on no cóż… jedynie zakochany w sobie.

Czy to może skończyć się happy endem?

Najlepszą przyjaciółką Eli jest Alex, która jest przewodniczącą szkoły. Dziewczyny jak to nastolatki, czekają na tego jedynego. Jednak Alex nie mówi całej prawdy, zataja najważniejsze fakty i stara się chronić swoją beestie.

Elizabeth nie może spać, ma koszmary i czuje się w swoim ciele coraz gorzej. Okazuje się, że to wszystko dzieje się za sprawą nowego chłopaka w szkole, który bacznie ją obserwuje na każdym kroku.

Clark Stevens pojawia się znikąd, nie ma o nim informacji, tak jakby wstał z zaświatów. Często nie przychodzi na zajęcia i jest dosłownie takim młodym Edwardem Cullenem – tyle, że bez kłów. Od tamtego czasu Elizabeth nie wie, co jest prawdziwe, a co zgotowała dla niej jedynie jej wyobraźnia. Pojawiają się pytania bez odpowiedzi, sytuacje bez wyjaśnienia i miłość, która okazuje się być jedynie na pokaz. Wszystko jeszcze bardziej się komplikuje, gdy Elizabeth zostaje porwana i zamknięta na klucz.

I jedynym jej ratunkiem okazuje się być jej prześladowca. A może to nie był on…? Pomimo, że nic nie wie o Clarku postanawia mu zaufać. Jednak czy na pewno dobrym wyborem jest ufać komuś, kogo się nie zna?

Dziewczyna wyczuwała pod palcami każdy fragment perfekcyjnie wyrzeźbionego ciała. Zaczynała żałować, że nie znała go w momencie zaliczenia z anatomii.

Przemyślenia

Bohaterowie książki “Zamknięta na klucz” są dość puści. Może i Clark ma jakąś misję do zrobienia. Jednak Elizabeth i Will to w moim odczuciu rozpuszczeni nastolatkowie, którzy nawet nie potrafią ze sobą rozmawiać. Za to są ze sobą już ogrom czasu. Ona poleciała na jego wygląd, a on… nie wiem. Dlatego pomimo moich starań, nie zdołałam ich polubić. Wybory Elizabeth są często irracjonalne, a jej wybuchy niezrozumiałe. Nie jest ani odważna, ani waleczna, ale zagubiona w sobie.

Nie przepadam również za miłością bez fundamentów. Jasne miłość od pierwszego wejrzenia jest piękna, ale zbyt bajkowa, żeby mogła okazać się prawdziwa. Elizabeth i Clark nic o sobie nie wiedzą (przynajmniej ona tak myśli), ale już na początku pada mu w ramiona i nawet może rozkładać nogi.

Było mi bardzo ciężko przyznać ocenę książce. Historia naprawdę mi się podobała. Autorka ma cudownie rozbudowaną wyobraźnię, którą idealnie wykorzystuje, aby przenieść czytelnika do swojego świata. Jednak w “Zamknięta na klucz” były często za długie zdania, było za mało dialogów, były zbyt długie opisy uczuć, które przyznam się często decydowałam się pomijać. Śledziłam wzrokiem tekst i stwierdzałam, że akurat ta część nic nie wniesie do całości.

Śmiesznie się również czytało imiona bohaterów. Dla mnie Clark to dziewczyna z The 100 (tutaj chłopak), Alex to chłopak z 13 powodów (tutaj przyjaciółka). Przez pierwsze strony naprawdę ciężko mi było imionom zmienić płeć. Oczywiście jest to jedynie moje spostrzeżenie i taki, a nie inny wniosek. Wszystko zależy od punktu siedzenia.

Kilka słów końcowych

Ale książka “Zamknięta na klucz” pomimo tych małych minusików jest naprawdę obiecująca. Ja z przyjemnością przeczytam część drugą serii “Wykluczeni”, chociażby po to, aby zobaczyć czy autorka wzięła do serduszka złote rady i nad tymi rzeczami popracowała. Chciałabym jeszcze zauważyć, że jest to debiut Marty Kowalskiej, który czyta się jak bestseller ze Stanów (z małymi minusikami). Gratuluję, wiem, że recenzję przeczytasz. Dlatego to nie krytyka, a dobre rady, pamiętaj. Marz i twórz dalej, dlatego bo tylko ciężką pracą dojdziesz do perfekcji.

Zapraszam Was również na Instagrama samej autorki Marty Małgorzaty Kowalskiej @kowalskabooks.
Oraz do moich poprzednich recenzji.