Czy gdy ktoś Was pyta, czy macie swojego ulubionego autora, znacie odpowiedź? Ja raczej staram się nikogo nie faworyzować, nie rzucam się na książki bo dany autor ją napisał. Mam swoje ulubione książki, serie czy trylogie, ale nie autora… Czyżby? Książki Pani Läckberg mogę brać w ciemno. Gdy skończyła się jej Saga o Fjällbace nie miałam co ze sobą zrobić i na kilka lat zapomniałam o autorce, żeby nie rozdrapywać ran smutku. Książka “Złota klatka” czekała na swoją kolej przeszło rok. Okazała się być czymś więcej niż tylko książką. Jest to przekaz dla kobiet i mężczyzn, żeby nikogo nigdy nie lekceważyć, bo karma wraca ze zdwojoną siłą.

Ocena: 9.5/10

Złota klatka

(…) Bo tak postępują kobiety. Kierują gniew do środka, zwracają go przeciwko samym sobie. (…) Kobieta bierze na siebie, tuszuje, dba o relacje z innymi, przesłaniając własną dumę i szkodząc sobie aż do zatracenia.

Złota klatka – historia

Mówi się, że nic tak nie zaślepia jak miłość, ale Faye wiedziała, że nic nie zaślepia tak jak marzenie o miłości.

Faye to inteligentna i niesamowicie piękna ozdoba swojego męża. Ma wspaniałe życie- uroczą córkę, kochającego męża i luksusowy apartament w najlepszej dzielnicy Sztokholmu. Skreśl przymiotniki. Ma życie, córkę, męża i apartament. Tak lepiej… Przez swojego męża jest zupełnie niedoceniana, choć pomogła mu zbudować imperium, które Jack prowadzi ze swoim najlepszym przyjacielem.

Faye choć ma tak wiele, nie ma nic. Coraz bardziej dręczy ją przeszłość, a ona w swoim życiu czuje się niczym w złotej klatce. I nic nie może na to poradzić. Wie, że poświęciła całą siebie dla człowieka, który nawet jej nie docenia i coraz bardziej się od niej oddala.

Historia zaczyna się od końca… Jack i ich córka Julienne nie wracają z rejsu łodzią. Natomiast policja dostrzega w mieszkaniu kałużę krwi, podejrzenie szybko spada na męża Faye. Co przed nią ukrywa? Czy zabił własną córkę? Nic w życiu Faye nie będzie już takie, jak do tej pory. Dosłownie.

Poważnym problemem wielu osób jest to, że zrzucają swój smutek na innych. Chcą się nim dzielić. Myślą, że skoro mamy podobne DNA, to automatycznie powinno zasmucać nas to samo. Smutek ani rozpacz nie stają się łatwiejsze do udźwignięcia przez to, że je z kimś dzielimy, przeciwnie, stają się jeszcze cięższe.

Przemyślenia

Czytając ją czułam ogromną siłę i dumę z Faye. Mogła się poddać, nie zrobić nic. A ona otrzepała się, wstała i ruszyła po zemstę. Choć tak naprawdę ruszyła po lepsze życie, na które zasługiwała. Ruszyła po to, co zostało jej odebrane. Ta historia może przydarzyć się każdemu, historia odrzucenia i niewdzięczności. Jednak to my sami piszemy zakończenie. I za to dziękuję Camilli, że jeszcze raz otworzyła mi oczy i pokazała, jak walczyć o swoje.

Faye będąc w związku czuła się jak ostatnia szmata. Nazywajmy rzeczy po imieniu… Nic nie znaczyła dla męża, który pragnął jedynie seksu, cóż, nie z nią. Nie była już tą samą boginią, tą samą szczupłą laleczką, w której się zakochał. Za to dała mu wspaniałą córkę, którą równie brutalnie odtrącił, co żonę. Myślał, że jego żona jest uległa, że może jej zrobić wszystko na co ma ochotę. Nawet zniszczyć. Oh jak bardzo się pomylił… Książka “Złota klatka” pokazuje brutalność życia, ale także wolę walki o swoje.

To wspaniały thriller psychologiczny, jeśli w ogóle o thrillerze można napisać, że jest wspaniały…
Zapraszam do przeczytania kolejnych recenzji książek, które czytałam tutaj.

Nadzieja jest bardzo potężnym narkotykiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.